Lissander: Nie zepsuj tego
- Pieniądze mają być tam gdzie powiedziałem. W zamian dostaniesz od nich potrzebne listy, lepiej się pośpiesz i bądź sam. - Na nią też masz papiery? Młodszy mężczyzna w poirytowanym geście zacisnął palce na nasadzie nosa. Spojrzał tylko na tylną kanapę samochodu przybysza. Znajdowało się tam niewielkie uniesienie, przykryte czarnym kocem. - Mam, ale to najgłupsze co mogłeś postanowić. Było tyle możliwości, nie wiem, oddać ją rodzicom- - Nie chcą mnie znać. - Oddać do sierocińca- - Znaleźliby ją, a potem mnie. - Nie gadaj, że nagle ci zależy. - Nie twój problem. Nastąpił moment nerwowej ciszy. - Oddaj ją mnie. - O czym ty... - Nie możesz jej zabrać, zaraz odkryją, że te listy, które tak usilnie próbujesz zdobyć, to fałszywki, a ją - niższy mężczyzna wskazał brodą na nierówność przykrytą kocem - zgubisz, albo zostanie zabita. Lub, co gorsza, odkryją twoją tajemnicę. - Co... - Teoretycznie ona mogłaby być moim dzieckiem. - Nie! Lissander, zrozum, że ja tu już nie wrócę! T...