Recenzja "Na Święta przytul psa" Lizzie Shane

UWAGA SPOILERY!
Tytuł: "Na Święta przytul psa"
Autor/ka: Lizzie Shane
Rok wydania: 2020
Ocena subiektywna: 8/10 :-)
 
Ta historia mnie zaskoczyła. Pozytywnie. Jest utrzymana w przyjemnym klimacie zimowego, spokojnego miasteczka, z obecnym (nie wciskanym, czy utrzymywanym na siłę) wątkiem poszukiwania domów dla potrzebujących zwierzaków. 

Uznaję to za utwór napisany typowo dla rozrywki, nie porusza on tematyki wymagającej rozważenia, czy dłuższego zastanowienia się nad istotą sprawy, czy niuansami. Nie umniejsza to jednak w moich oczach wartości tej historii, bo w skrócie: jest ona dobrze napisana. Sama fabuła również uszczęśliwiła mnie z tego powodu, że to romans, a mimo to nie musiałam śmiać się przez łzy z powodu jakości fabuły i obecnych w niej dziur - wybaczcie, ale miał styczność z różnymi historiami. Nie obrażam romansów, tylko z powodu tychże doświadczeń nie oczekiwałam zbyt wiele, a jak się okazało niesłusznie!

Wstyd mi, że z powodu przynależności tej książki do romansów tak się uprzedziłam, wzięłam poprawkę na powszechne spłycanie tego typu historii i uznałam to za coś powszechnego u każdego przedstawiciela tego gatunku. W tej historii nie umykają niezbędne niuanse, jest ona ludzka i niecukierkowa. Bohaterowie nie wpadli na siebie jednocześnie czując niewytłumaczalne zatrzymanie czasu, motyle w brzuchu i wszechobecne sygnały od wszechświata, że to bratnia dusza. Są po prostu ludźmi, którzy kłócą się i godzą, mają swoje problemy, ale starają się sobie z nimi radzić. Nie rzucają całego życia na rzecz wielkiej miłości, która odmieniła ich życie.


Uf. Skończyłam już swój wywód o tym, jaka ta książka nie była, więc powiedzmy jaka była. W swoim stylu, nie wiem, jak opisać ją jednym słowem, po prostu nie potrafię. Jest spokojna, ale nie zawsze. Ludzka, mogę się utożsamić z czystym sumieniem z jej bohaterami (no może poza idealizowaniem Pine Hollow. Nie wierzę, że jest ono aż tak wspaniałe). Kocham zwierzęta, zwłaszcza psy, więc ich obecność również stanowi dla mnie duży atut. Pojawiła się pewna luka w fabule (ostatecznie - co stało się z Katie i Paulem, bo mam wrażenie, że sposób w jaki zginęli, jest przykrywką dla czegoś głębszego) poza tym książka jest świetna.




Komentarze